czwartek, 22 września 2016

03.| Wyrachowaniec





Violetta
Za kilka minut wyjdę po raz pierwszy na dwór. Ściska mnie w żołądku.
Jak tam w ogóle jest?
– Pani. Już czas – przyszedł  Zbyszek

– Idę. 
Stoję przed wyjściem z zamku. Muszę się odważyć.
Od razu oślepia mnie blask słońca. Wiatr wieje w moją twarz.. Słyszę śpiew ptaków. Coś wspaniałego. Nigdy nie oddychałam takim świeżym powietrzem, ale czuje się strasznie źle. Robi mi się duszno. Co się ze mną dzieję? 
– Wszystko dobrze? – Pyta moja mama. 
– Tak. Już mi lepiej
5 godzin później
Leon
My jak zwykle z Fede mamy odpały, zanim wszystko się zaczęło Castillo woził mnie na wózku.
Tak ... Nie wypowiadam się na ten temat.
Bal już się zaczął brakuje tylko zdziny Castillo. Ale nie dziwię się.
 Może coś z Violettą? Nie powiadomili by nas.
– Fede, gdzie twoja rodzina? 
– Dzwonili, że z Violą było źle. Ale już dojeżdżają 
– To dobrze 
– A co martwisz się? – Mówi pokazując swoje zęby
– A wybić ci twoje zęby ?
– Już nic nie mówię – Unosi ręce w geście obronnym – Patrz. Przyjechali.
Patrzę w tamtym kierunku i widzę rodziców, Frań i Cami
z rodzinami i piękną 
brunetkę 
~ Czyli tak wygląda siódmy cud świata ~
 chicho tam, ale muszę się zgodzić z głosem w mojej głowie.
– Chodź pójdziemy się przywitać.
Violetta
- Fran pomóż
- Co jest ?
- Fede i chyba Leon tu idą. Mam się ukłonić Leonowi ? Bałagam cię, help me 
- Tak. Tylko dygnij
- Ratujesz mnie. Ale i tak ci jeszcze nie wybaczyłam - Francesca zawsze ulega mojej minie. 
To jest właśnie jej plus. Słodkie oczy i zmarszczony nosek, to wszystko i Fran jest wasza .
- Królu, Królowo - Wyrachowaniec. Widać że się podlizuje. 
 Zwraca się do nas. Mam mu się kłaniać.  
Zrobiłabym awantur ale są tu rodzice więc nie.
 Francesco,
 Thomasie, Camilo, 
 Brodway'u, Violetto – O wie jak mam na imię. Ciekawe kto mu powiedział
– Siostrzyczko
– Fede – przytuliłam się do niego. Jedynie on wie co
się stało podczas porwania. Nikomu nie mogłam powiedzieć.
Było to dla mnie za trudne i nadal takie jest.
– Nawet nie wiesz jak mi cię brakowało – mówi odsuwając się ode mnie
– Wierz, że wiem. Gdzie Lu? Stęskniłam się za nią
– Zachwile będzie.
– Violetto, ale wyrosłaś. Ostaniom widziałam cię 10 lat temu. Ale i wtedy byłaś taka piękna.
– Dziękuje – Robi mi się cieplej na sercu gdy to słyszę.
– Cieszę się, że możemy cię tutaj gościć.
Nie tylko ciebie, ale i całą waszą rodzinę
– To dla nas jest przyjemność mieszkać przez jakiś czas w tym zamku.

2 komentarze:

  1. Cudowny rozdział
    Zastanawiam się co mogło się wydarzyć podczas porwania
    Tak mnie męczy ta niewiedza
    Czekam z niecierpliwością na next
    Zapraszam do mnie
    Buziaczki :**

    Patty;*

    OdpowiedzUsuń

By: Marlene